... Barbary Łągiewki



Barbara Łągiewka

„Wspomnienie o Wojciechu Łukaszewskim”

„Po studiach u Nadii Boulanger wrócił z Paryża młody kompozytor.” Brzmiało to frapująco, zupełnie jak początek obiecującej powieści, zwłaszcza że był wtedy rok 1968. I to jest pierwsze wspomnienie, które kojarzy mi się z postacią Wojciecha Łukaszewskiego.
W parę tygodni później miałam okazję (przez Państwa Czarniawskich) poznać Młodego Kompozytora. Było to w Częstochowie, w mieszkaniu Państwa Łukaszewskich przy ul. Deglera. Zobaczyłam wtedy przystojnego Pana o dużych, wyrazistych oczach i bujnych, jasnych włosach. W kolorystyce Jego ubrań dominowała, przynajmniej w moim odczuciu, tonacja szara. Młody Artysta ujął mnie swoim dyskretnym urokiem - był bardzo naturalny, nawet jakby trochę wyciszony, nie było w Nim nic z wyniosłości, ekstrawagancji czy pozy cyganerii artystycznej - choć wyczuwało się w Nim osobowość nieprzeciętną.
Robił wrażenie na nowo poznanych ludziach. Na przykład któregoś dnia przyszedł do nas i zastał dwie germanistki z U. J. z Krakowa, które po Jego odejściu stwierdziły, że Pan Łukaszewski to jest indywidualność!
Poznając nieco bliżej Wojciecha Łukaszewskiego, zwróciłam uwagę na jeszcze inną zaletę Artysty - umiejętność słuchania. W czasie rozmowy był skoncentrowany, a rozmawiał chętnie na temat tekstów poetyckich. Interesował się poezją m. in. K. K. Baczyńskiego i K. I. Gałczyńskiego. Kiedy mówił o swoich dokonaniach artystycznych, zawsze akcentował pogląd, że komponowanie to przede wszystkim warsztat.
Jego sposób wysławiania się dowodził dużej kultury literackiej: dobierał starannie słowa, formułował sądy w sposób zwięzły, nie używał nigdy żadnych trywializmów. Był wrażliwy na ekspresję słowa. Przypominam sobie Jego relację z pobytu w Leningradzie. W czasie swojej podróży artystycznej do dzisiejszego Petersburga zachorował kolega - kompozytor Marian Borkowski i trzeba było wezwać lekarza do pokoju hotelowego. Znamienna była w tym opowiadaniu pointa. Wojciech Łukaszewski był ubawiony rosyjską nazwą zastrzyku - ukół. Uważał, że to określenie trafniej i dowcipniej oddaje sens tego słowa niż jego polski odpowiednik. W czasie naszych spotkań zwróciłam też (po kobiecemu) uwagę na Jego elegancję wobec Żony Marii. W Jego zwrotach, uwagach czy przekomarzaniach z Masią (tak nazywał żonę) była nuta subtelnej czułości. Wyczuwało się ją również, gdy mówił o Synach. W stosunku do znajomych był ogromnie delikatny, życzliwy, skory do współdziałania. Zaświadcza o tym mój mąż, który z racji swojej pracy na WSP w Częstochowie miewał kontakty „zawodowe” z Wojciechem Łukaszewskim - Dyrektorem Szkół Muzycznych. Wśród znajomych nie słyszałam nigdy negatywnej opinii o Artyście, zawsze wyrażano się o Nim bardzo pochlebnie, ubolewano tylko, że zajęcia administracyjne zabierają Mu zbyt dużo czasu, który mógłby poświęcić pracy twórczej.
To miła niespodzianka losu, że można było spotkać w swoim życiu takiego Człowieka i Artystę jak Wojciech Łukaszewski.

Częstochowa, 17. II. 1994


25 października 2012


Instant Encore Contributor
noteart profesjonalna edycja nut professional music engraving noteart Valid XHTML 1.1 Valid CSS website Krzysztof Dombek 2009© 

Wojciech Łukaszewski at Instant Encore